| okto.resuscytacja |
| ::księga
gości:: 2008 marzec 2006 grudzień czerwiec kwiecień 2005 listopad październik wrzesień sierpień czerwiec maj luty styczeń 2004 grudzień listopad wrzesień lipiec maj marzec styczeń 2003 październik sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2002 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2001 grudzień |
myśli nawet nie kilka, raptem dwie o ile urządzanie spędu towarzyskiego w niedzielny wieczór jest świeżym i zaskakujaco dobry pomysłem (bo w niedziele wieczorem i tak nigdy nic się nie chce i w konsekwencji człowiek nigdy nie zauważa momentu, w którym rozsiada się przed jakimś Kubą, Tańcem albo innym móżgozapychaczem, który teoretycznie włącza, żeby się z wyższością pozgrywać, a tak naprawdę nie stać go na nic więcej w tym smutnym momencie jego życia, uff, koniec dygresji) (o czym to ja? a!), to żłym pomysłem jest posiadanie dotkliwego kaca z wieczoru wstecz oraz dopuszczanie w wyniku chwilowego deficytu gramotności i elokwencji do schodzenia zbiorowej dyskusji na tematyczne manowce obejmujące staże, praktyki i inne karierowe zabawki. kombinacja kac plus niepewność własna co do perspektyw spełnienia zawodowego: niekoniecznie faworytka. z gośką dziwnie, bo niby tak wszystko fajnie, niby nic ją nie ruszyło, i będziemy znowu tacy cacy oraz miłość (no ok, sympatia) wzajemna, ale kogo my oszukujemy (siebie oszukujecie). zreszta, płaszczyzna naszego porozumienia oraz inne, nigdy nie miały nic wspólnego z podejściem do planów zawodowych, a skoro ten temat był w natarciu i również dla niej staje się chwilowo esensją egzystencji, to i nie dziwota, że chropowato przebiegało to łatanie... (co się łata żeby wyszła ładna metafora o naprawianiu czegoś co się zrypało?). więc właśnie. o czym to ja jeszcze...? może tyle. dawno nie pisałem. czegokolwiek (praca mgr nie mieści się w definicji Pisania), więc jest zagrożenie, że po tak długiej wypowiedzi dostanę zadyszki. a jak wszyscy wiemy, mam astmę, więc bój się boga. toteż tradycyji i myśleniu prozdrowotnemu niech stanie się zadość- puenty brak. oktopus 2008-03-31 02:18:34 skomentuj (1) Wspomnień czar Przyszedł czas na co(pół?)roczną notkę ratującą drogiego bloga przed samounicestwieniem. Jak zwykle w środku nocy. Jak zwykle pod wpływem. Tak, w takiej konfiguracji zbiera mi się ostatnio na sentymentalne akcje ratownicze. Chwilka zastanowienia. Nie, to nie jest najlepszy moment na robienie jakichkolwiek bilansów. Chociaż z drugiej strony, chwila idealna na robienie bilansów nierzetelnych, słudziutko zakłamanych, ale za to krzepiących w treści. .... Chwila minęła. Wniosek końcowy- jednak za mało wypiłem. oktopus 2006-12-08 03:36:21 skomentuj (0) |
Czytani Trzask Kubu Czatujący Barten Zuza Madlene |